,

czwartek, 10 stycznia 2013

O tym jak udało mi się anulować zamówienie z Choisee

Za pewne wszyscy słyszeliście o aferze związaną z ,,naturalnymi"  kosmetykami ze sklepu Choisee klik


 




Nie będę się rozpisywać na ten temat, bo i tak wszyscy zapewne wiedzą o co chodzi.

Od razu, gdy usłyszałam o przeklejanych karteczkach z datą ważności, a przede wszystkim zobaczeniu brzydkich składów kosmetyków natychmiast napisałam do firmy, że proszę o anulowanie zamówienie.

Niestety, nie odpisali. Myślę sobie: No dobra. Napiszę na ich fanpage'u. No i tak odpisali. Poprosili o numer zamówienia. Podałam i cisza. Po krótkim czasie wysłałam maila z numerem konta, na które chciałabym otrzymać swoje pieniążki. I znów cisza... Napisałam kolejnego z naciskiem, że czekam niezmiernie na odpowiedź. Uff...no i się udało :)

Jestem z tego powodu bardzo zadowolona.

Jednego jestem pewna:  już nic tam nie zamówię. Może i w datę ważności to bym uwierzyła, przetestowała i dopiero pomyślała, czy będę dalej używać, ale niezabezpieczone kosmetyki to po prostu kpina. Do tego skład jest jak dla mnie straszny. Unikam parafiny, silikonów i mocnych detergentów, a niestety te kosmetyki je zawierają. Poza tym, jak na ich skład, to ceny (bez promocji) są bardzo wygórowane.

Niestety, poniosła mnie pycha. Gdy zobaczyłam tak wielką przecenę, -60%, to  zaczęłam pakować kosmetyki do wirtualnego koszyka. Na szczęście udało mi się odzyskać pieniądze. Nie jest to jakaś wielka kwota (35 zł), ale za to mogę kupić sobie coś o wiele lepszego, może i nie ekologicznego i naturalnego, ale coś, co mnie zadowoli.




16 komentarzy :

  1. Ja teraz nawiązałam współpracę z pewnym sklepem, który ma w swojej ofercie głównie kosmetyki Choisee. No i jestem bardzo zadowolona, może składy nie są naturalne, ale działanie jest ok, a daty ważności na szczęście mam normalne.

    OdpowiedzUsuń
  2. No to faktycznie nie miła przygoda, ale z happy endem :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tyle się naczytałam o tych kosmetykach, że trzymam się z daleka. Całe szczęście, że nie spotkałam ich wcześniej. Ale antyreklamę blogową mają huhu...

    OdpowiedzUsuń
  4. moje zamówienie zostało chyba anulowane dzięki sile podświadomości :p zamówiłam, a do dziś nie doszło. Dobrze, że brałam za pobraniem. Nie ubolewam jednak nad jego brakiem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszę się, że Ci się udało. Ja też na pewno nie zamówię tych kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cieszę się, że udało Ci się odzyskać pieniądze. U mnie maska do twarzy w ostateczności wylądowała w koszu na śmieci :] Do niczego się nie nadawała, nawet do stóp...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta cała szopka z opakowaniami, które nie były prawidłowo zabezpieczone jest straszna...

    OdpowiedzUsuń
  8. Super że ci się udało ;)
    Ja się bardzo cieszę że udało mi się oprzeć tej pokusie i oszczędzić sobie nerwów.

    OdpowiedzUsuń
  9. nie znam firmy, ale słyszałam o tej całej akcji :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Moja przesyłka doszła w świetnym stanie - tylko kilka psików wody różanej było wylanych ;) Jak zobaczyłam u innych dziewczyn porozlewane oleje, poprzeklejane daty itp to się załamałam. Jeśli te kosmetyki się u mnie sprawdzą to może kiedyś coś jeszcze kupię (ale prawdę mówiąc wątpię, a jeśli jednak kupię to u innego sprzedawcy).

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobrze, że Ci się udało odzyskać pieniądze. Oby taka sytuacja nie miała już miejsca. Swoją drogą ciekawa jestem czy firma się utrzyma, czy zamknie działalność i powróci pod inną nazwą.

    OdpowiedzUsuń
  12. Super, że udało Ci się anulować zamówienie :) JA na szczęście za późno dowiedziałam się o promocji i dlatego nie zamówiłam, ale to co poprzychodziło dziewczynom to idealna antyreklama dla firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. ja na szczęście nie zamówiłam, bo nie chciałam kupować w ciemno, a na stronie nie było składów, napisałam do nich dlaczego nie ma składów, odpisali, żebym podała co mnie interesuje to prześlą składy, napisałam i nastała cisza, wtedy już wiedziałam, że coś jest nie tak.

    OdpowiedzUsuń
  14. dobrze, że Ci się udało :)
    ja też dałam się ponieść promocji, przeglądałam ich stronę, ale jak już się zdecydowałam, to nie było już dostępnych 3 z 4 produktów, na jakie miałam ochotę- w ten sposób los zdecydowałam za mnie i oszczędził mi nerwów ;)
    obserwuję i zapraszam do tego samego

    OdpowiedzUsuń
  15. Każdy boi się bólu.. ja już mam 7 różnych tatuaży i przyznam szczerze, że momentami bolało, jednak nie jest to ból, którego nie da się wytrzymać. Dodatkowo końcowy efekt, utwierdza w przekonaniu, że byłlo warto! ;) Pozdrawiam serdecznie! i już zaczynam obserwować, żeby być na bieżąco, heh :)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad ;)

Z każdego komentarza cieszę się jak dziecko! :)
Podoba Ci się mój blog? Zapraszam do obserwowania :)